Nieściągnięte należności i kredyt firmowy.

Nie twierdzę, że to o czym zaraz napiszę to częsta przyczyna starań o kredyt dla firmy, ale na pewno do rzadkości nie należy. Rozmawiałem z jednym windykatorem który twierdzi, że mniej więcej co trzeci klient zlecający im windykację wyznaje, że z powodu nieściągniętych należności zmuszony był zaciągnąć kredyt obrotowy.

Nie ma się co dziwić, kilka niezapłaconych faktur albo i jedna spora, mogą znacznie zachwiać płynność finansową firmy. Dlatego uważaj, komu udzielasz kredytu kupieckiego czyli terminu płatności. Sprawdzaj potencjalnych nowych w rejestrze długów, pytaj o nich w branży, wpisuj ich dane w wyszukiwarce Google z takimi hasłami jak „dłużnik”, „wierzytelności” i pokrewne (jeżeli został wpisany jako dłużnik na jakąś giełdę wierzytelności) to zapewne Google wyświetli tę informację – odnośnik.

Nie ufaj zbytnio w skuteczność firm windykacyjnych, bo po pierwsze, wiele długów nigdy nie udaje się im odzyskać a po drugie, jeśli nawet odzyskują, to w wielu wypadkach proces windykacji trwa bardzo długo, miesiącami a nawet latami.

Kredyt dla firmy – ujawnienie biznes planu.

Podobno jakość biznes planu może przesądzić o przyznaniu bądź nie kredytu dla firmy. Bankowy analityk z centrali banku (ewentualnie z większego oddziału) oceni jakość pomysłu i jeżeli jego ocena biznes planu będzie negatywna, to ponoć masz jak nomen omen w banku, że kredytu nie dostaniesz. Podobno tak jest, sam kredytu firmowego nigdy nie potrzebowałem, nie licząc odnawialnego na rachunku firmowym.

Zabrałem się jednak do „popełnienia” niniejszego wpisu bo chodzi mi po głowie coś innego a mianowicie zastanawiam się, czy bankowi analitycy kradną czasem biznes plany. No wiecie, przychodzi ktoś do banku po kredyt mając genialny, zupełnie nowy (bezprecedensowy, nowatorski, hit, itp.) pomysł na robienie kasy, dużej kasy. No powiedzmy, że jakąś niszę dostrzegł w rynku której nikt do tej pory nie dostrzegł. Pomysł na biznes który jest skazany na sukces, takie przypadki w praktyce zdarzają się. I zwierza się bankowi a dokładniej analitykowi z takiego pomysłu a ten wbrew temu co myśli, ocenia pomysł negatywnie, klient kredytu nie dostaje, za to wkrótce analityk zwalnia się z banku i sam otwiera taki biznes albo jego żona. Czy takie przypadki mają miejsce? Myślę że tak i to nie rzadko. Jakie jest Wasze zdanie, może macie doświadczenia związane z tym problemem?

Bierz i nie mów na co.

Chyba od tygodnia mamy tu na blogu ofertę kredytu dla firm Banku Zachodniego WBK adresowana głównie do małych firm. Nie przypuszczałem, umieszczając tę ofertę tu, że zainteresowanie nią będzie choćby w połowie takie jak kredytem Idea Banku – bądź co bądź chyba jedynym dla nowych firm a to nowe firmy właśnie desperacko wręcz potrzebują kredytów. Tymczasem, zainteresowanie kredytem firmowym BZ WBK jest mniej więcej takie samo jak kredytem Idea Bank. Wygląda na to, że Antonio Banderas prezentujący walizeczkę pełną pieniędzy i przede wszystkim chyba hasła „Bierz i nie mów na co” oraz „Zero faktur” okazały się marketingowym strzałem w dziesiątkę. Tak naprawdę jednak to chyba nic nowego bo kredyt obrotowy w rachunku bieżącym można co do zasady przeznaczyć na co tylko się firmie podoba.  Jeżeli jestem w błędzie, to proszę mnie poprawić. Natomiast dość atrakcyjne są warunki na jakich ten kredyt jest udzielany, w porównaniu z konkurencyjnymi ofertami.

Rejestry długów i kredyt kupiecki.

O tym że trudno uzyskać kredyt dla zwłaszcza nowej firmy, pisano na tym blogu nie raz; pisałem ja i pisali Użytkownicy w komentarzach więc nie ma co powtarzać się w tym przedmiocie. Między innymi dlatego właśnie że kredyty są poza zasięgiem wielu nie tylko nowych firm, przedsiębiorcy kombinują jak mogą, aby po pierwsze – wynegocjować u dostawcy (jak najdłuższy) kredyt kupiecki, a po drugie, nie zawsze, ale często – płacić faktury jak najdłużej już po upływie terminu zapłaty.

Kredyt kupiecki, w tym taki przeterminowany też (nie pochwalam ale tak wyglądają fakty) umożliwiaj wielu firmom nie tylko rozwój ale też po prostu utrzymanie się na rynku. Rejestry długów natomiast a szczególnie Krajowy Rejestr Długów coraz skuteczniej utrudniają takie praktyki. Niedługo pewnie każdy dostawca udzielający kredytu kupieckiego (sprzedający na termin płatności) będzie miał dostęp do KRD a wtedy skończy się ten „sposób”. Wystarczą dwa miesiące po upływie terminu płatności i nabywca zostanie wpisany do rejestru długów, szczególnie mam na myśli KRD. W tym rejestrze zostanie sprawdzony przez każdego dostawce do którego zwróci się  po towar i, a jakże, nic z tego – tylko za gotówkę.

Moim zdaniem, gdy do tego dojdzie na masową skalę a zapewne niebawem tak już będzie to zacznie nam grozić po prostu znaczne spowolnienie gospodarcze i bzrobocie, chyba że banki nadzwyczaj złagodzą procedury przyznawania kredytów dla (nowych) firm.

Weź pożyczkę, zanim założysz firmę.

Mam koleżankę która nie może sobie teraz darować tego że po prostu nie wzięła w banku kredytu gotówkowego przed założeniem firmy. Tak, otworzyła jednoosobową działalność gospodarczą dwa miesiące temu i teraz chciałaby kredyt na firmę, ale oczywiście żaden bank nie chce jej przyznać. A zanim założyła firmę, to pracowała na umowę o pracę i dochody miała wystarczające do tego aby uzyskać z banku kredyt gotówkowy przynajmniej na 20 tysięcy złotych. Ile osób znalazło się w podobnej sytuacji co ona, trudno spekulować, ale zapewne takie osoby są i to nie mało. No, z tego co ta koleżanka mi opowiadała, to wynika, że obejdzie się jakoś bez kredytu i firma nie upadnie, jednak kredyt byłby wskazany. Pomyśl więc o kredycie zanim otworzysz firmę, wykonaj pod tym kątem biznes plan, czy aby kredyt nie będzie Ci przydatny.

Początki własnej firmy – z kredytem czy bez?

Niedawno na jakimś blogu spotkałem się z twierdzeniem że kredyt hipoteczny skutecznie zniechęca do założenia własnej firmy. Chodziło o to, że osoby które zaciągnęły kredyt hipoteczny pracując na umowę o pracę często boja się z takim zobowiązaniem rezygnować z pracy i rozkręcać własny interes, boją się klapy – niewypału – bankructwa i zostania na lodzie – z niespłaconym kredytem hipotecznym, bez środków na spłacanie rat (bo bez pracy) a co dalej, to już można się domyślić. No, nigdy nie byłem w takiej sytuacji ale wydaje mi się że też miałbym wielkie obawy przed rzuceniem pracy i rozkręceniem biznesu i to nawet przy dobrym biznes planie.

A co w przypadku kredyty dla firmy, dla nowej firmy? Podobno świeżo upieczonemu przedsiębiorcy trudno uzyskać kredyt, ale załóżmy że jest taka możliwość, bo np. ma zabezpieczenie dla banku – własną nieruchomość. No i sytuacja jakby podobna, nieprawdaż? Nie powiedzie się rozruch firmy, nie będzie środków na spłatę kredytu i … witamy pana komornika na nieruchomości, czekamy na licytacje i na eksmisję…

To, jak pamiętam, nie pierwszy raz, jak ostrzegam na tym blogu przed zbyt pochopnym zaciąganiem kredytu na rozwój nowej firmy. I zapewne jeszcze nie raz padnie tu taka przestroga, nie przestroga, od powiedzmy lepiej że apel o rozwagę i zachowanie ostrożności.  Także dlatego, że wielu przypadkach (piszę o tym na podstawie obserwacji i własnej praktyki), możliwe jest bardzo stopniowe acz skuteczne rozkręcanie własnej działalności gospodarczej, na początku nie rezygnując z dotychczasowego zatrudnienia i bez zaciągania kredytu. Po zaliczeniu tego wstępnego testu, kiedy praktycznie widzimy że jesteśmy na właściwym kursie do osiągnięcia sukcesu, można rzucić się na głęboką wodę. Tak zaczynałem ja, tak zaczynało wielu moich znajomych i udało się.

Kredyt dla nowych firm – Idea Bank

Widzę że pojawił się nowy kredyt dla nowych firm – Idea Banku, ofertę zobaczyłem tu – na oświadczenie a bez zaświadczeń, bez zabezpieczeń. Ciekawe jak wygląda to „na oświadczenie”, co się za tym kryje. Jak ktoś skorzystał (próbował skorzystać) to zapraszam do uwag – komentarzy.

Kredyty inwestycyjne

Kredytów inwestycyjnych nie należy mylić z kredytami obrotowymi, odnawialnymi dla firm itp. To że tak powiem potocznie, inna para kaloszy. Kredyt inwestycyjny – po kliknięciu w ten link zapoznać się można z charakterystyka tego produktu jednak i tam na dzień dzisiejszy nie widzę ofert kredytów inwestycyjnych a tylko typowe kredyty dla firm, stosunkowo krótkoterminowe – obrotowe. Jak macie namiary na faktycznie kredyty inwestycyjne  tzn. szereg ofert zebranych na jedenj tronie www, to nie wahajcie się i podawajcie linki w komentarzach do tego wpisu.

Na przelew i nie płacić.

Zamiast brać w banku kredyty obrotowe, wielu przedsiębiorców woli zakupić towar na termin płatności i po prostu jak najdłużej nie płacić. Szybko odsprzedać zakupiony towar i mieć w ten sposób pieniądze na działalność gospodarczą a zapłacić jak najpóźniej albo wcale. Niektórym udaje się doprowadzić odwlekanie zapłaty aż do przedawnienia długu i w ten sposób najczęściej uniknąć odpowiedzialności cywilnej – egzekucji długu. Nieładny zwyczaj niepłacenia w terminie faktu jest bardzo powszechny a to znacznie wina firm które udzielają kredytu kupieckiego i bardzo często nie egzekwują odsetek za zwłokę rozzuchwalając tym samym klientów którzy dzięki temu mają miesiącami nieoprocentowany kredyt. Tu jeden, tam drugi (wykorzystany dostawca) i nie trzeba brać kredytu w banku. A do przedawnienia długu dochodzi najczęściej z powodu niewiedzy dostawców, wykonawców czyli generalnie wierzycieli, którzy nie wiedza że na przykład termin przedawnienia roszczeń ze sprzedaży wynosi dwa lata począwszy od terminu zapłaty a roszczeń w transporcie tylko rok.

Kredyt bierz przez własnego bloga.

Pomysł zaczerpnięty z bloga kredythipoteczny.pc.pl przyznaję że nie mój. Tak można, a nawet powinno się zamawiać zarówno kredyty jak i inne produkty. Skupmy się jednak tutaj na kredytach dla firm bo o tych właśnie traktuje ten blog. Wnioskując o kredyt przez własnego bloga a dokładniej reklamę kredytu umieszczoną na nim, jako partner programu partnerskiego i otrzymując go, otrzymujemy tez prowizję rzędu np. 0,5% wartości otrzymanego kredytu. Read the rest of this entry »