Kredyt bierz przez własnego bloga.

Pomysł zaczerpnięty z bloga kredythipoteczny.pc.pl przyznaję że nie mój. Tak można, a nawet powinno się zamawiać zarówno kredyty jak i inne produkty. Skupmy się jednak tutaj na kredytach dla firm bo o tych właśnie traktuje ten blog. Wnioskując o kredyt przez własnego bloga a dokładniej reklamę kredytu umieszczoną na nim, jako partner programu partnerskiego i otrzymując go, otrzymujemy tez prowizję rzędu np. 0,5% wartości otrzymanego kredytu. Pełna treść »

A bez kredytu nie da się?

Ten wpis zapewne nie przysporzy mi sympatii ale trudno. Mój blog i piszę co uważam, co przyjdzie mi do głowy.

Dla chcącego nic trudnego. Jak się nie ma kasy na rozkręcenie firmy to się idzie najpierw do pracy i biznes rozkręca po godzinach. Każdy tylko narzeka na kredyty dla firm że mało dostępne i że banki są złe. Niech cię cieszą te osoby że kredytu nie otrzymają bo z takim podejściem pewnie zbankrutowałyby i tylko większe długi narobiłyby sobie (i ewentualnie innym też)

Kredyty dla nowych firm tylko z zabezpieczeniem?

Zauważyłem ostatnio że niektóre banki (ogłaszają się że) oferują kredyty dla nowo powstałych firm.  Zdumiało mnie to gdyż standardem jest chyba minimum rok prowadzenia firmy aby można się ubiegać o kredyt firmowy. No i owszem, z mojego „śledztwa” wynika że w niektórych bankach nowo założona firma może liczyć na kredyt  ale tylko z solidnym zabezpieczeniem a więc z zastawem albo pod hipotekę i są to kredyty krótkoterminowe. Żadna rewelacja więc.

Jak macie odmienne doświadczenia albo wiedzę, to się pochwalcie w komentarzach, jak zawsze dostępnych u mnie dla niezalogowanych.

Co zamiast walutowych kredytów

W związku z planowanymi ograniczeniami kredytów walutowych, banki już kombinują, jak powetować sobie straty z tego tytułu. Można więc spodziewać się miedzy innymi poszerzonych, może atrakcyjniejszych ofert między innymi dla małych firm, w tym kredytów w złotówkach – wzmożonej akcji kredytowej banków w tym kierunku.

Ryzykowny dla banku kredyt odnawialny bez sprawdzania dochodów

Kolega który ma firmowe konto w mBanku otrzymał propozycję limitu kredytowego w rachunku firmowym w wysokości 100 tys. zł. Bez sprawdzania dochodów firmy, bez zabezpieczenia. Po prostu bankowcy zobaczyli że co miesiąc wysokość obrotów na rachunku jest imponująca i zaoferowali kredyt. Ewentualny problem dla banku polegać może na tym, że ten mój kolega prowadzi firmę windykacyjna i te obroty są tak wysokie dzięki wpłatom pieniędzy od dłużników (od komorników) przeciwko którym prowadzi on postępowania windykacyjne. Ponieważ windykacje prowadzi na podstawie umów przelewu powierniczego wierzytelności więc upoważniony jest do inkasowania należności i w 90% spraw należności dla jego klientów wpływają od dłużników właśnie na jego konto. Jednak oczywiście nie są to jego pieniądze, tylko pieniądze jego klientów. On zostawia sobie 10 a czasami 15% prowizji w zależności od umowy z klientem a resztę przelewa klientowi.  Są to więc chyba bardzo mylące obroty dla banku który zapewne nie zadał sobie trudu sprawdzenia specyfiki takich obrotów. Udzielnie więc kredytu dla firm tylko na podstawie wysokości np. obrotów przez okres sześciu miesięcy to ryzykowna sprawa.

Apelacja dłużnika a kredyt dla firmy wierzyciela

Co ma jedno z drugim wspólnego tzn. apelacja dłużnika od wyroku z potrzebą zaciągnięcia przez wierzyciela kredytu dla firmy? A może mieć bardzo wiele wspólnego wręcz wymóc na wierzycielu zaciągnięcie kredytu na działalność gospodarczą. Perspektywa odzyskania długu staje się odleglejsza, a jeżeli takich nieściągniętych długów jest więcej, to zaciągnięcie kredytu obrotowego staje się często dla wierzyciela koniecznością kiedy dłużnicy rozkładają mu firmę na przysłowiowe łopatki.

Wraz z wniesieniem apelacji dłużnicy często składają wniosek o zwolnienie ich z kosztów tejże który chyba najczęściej zostaje odrzucony, przykład poniżej:

POSTANOWIENIE

Dnia 8 października 2010 r.

Sąd Rejonowy w R. V Wydział Gospodarczy w składzie:

Przewodniczący: ……

po rozpoznaniu w dniu 8 października 2010 r. w R. na posiedzeniu niejawnym

sprawy z powództwa: SH przeciwko: ZP o zapłatę

w przedmiocie wniosku pozwanego ZP z dnia 29 lipca 2010 r.

o zwolnienie od obowiązku uiszczenia opłaty sądowej od apelacji

postanawia:

oddalić wniosek

Uzasadnienie

Wraz z apelacją z dnia 29 lipca 2010 r. pozwany ZP wniósł o zwolnienie go od konieczności uiszczenia opłaty sądowej od apelacji. Uzasadniając powyższy wniosek pozwany wskazał, iż w chwili obecnej nie ma środków koniecznych do jej poniesienia. Ponadto pozwany wskazał, iż w trakcie procesu zgłaszał wniosek o zwolnienie go z obowiązku uiszczenia zaliczki na poczet opinii biegłego, który został oddalony, jednakże od tego czasu jego sytuacja uległa pogorszeniu, gdyż zwiększyły jego konieczne wydatki. Jednocześnie do wskazanego na wstępie wniosku pozwany w odpowiedzi na wezwanie z dnia 19 sierpnia 2010 r. przedłożył w zakreślonym terminie sporządzone na urzędowym formularzu oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania z którego treści wynikało, iż pozwany we wspólnym gospodarstwie domowym pozostaje wraz z żoną i córką. Ponadto pozwany oświadczył, iż z tytułu prowadzonej przez niego działalności gospodarczej osiąga dochód w wysokości 1.500 zł miesięcznie oraz osiąga dochody z tytułu pracy w kwocie netto 5.594 zł miesięcznie. Dodatkowo w złożonym oświadczeniu pozwany szczegółowo wymienił spłacane kredyty konsumpcyjne na rzecz banku: PKO BP (2.600 zł.) Deutshe Bank (1.590 zł), oraz wskazał, iż ponosi koszty utrzymania w kwocie 1.500 zł, i koszty mediów w kwocie 750 zł za gaz, prąd, czynsz oraz podatek, a także koszty za telefon 150 zł, koszty przedszkola dziecka 300 zł oraz koszty związane z terapią i leczeniem choroby przewlekłej w kwocie od 800 do 1.000 zł miesięcznie. Ponadto z treści złożonego oświadczenia wynikało, iż pozwany nie posiada żadnych innych nieruchomości, wartościowych ruchomości, jak i nie zgromadził żadnych oszczędności.

Zgodnie z art. 102 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 167, poz. 1398) zwolnienia od kosztów sądowych może domagać się osoba fizyczna, która złożyła oświadczenie, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Do wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych powinno być dołączone oświadczenie obejmujące szczegółowe dane o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania osoby ubiegającej się o zwolnienie od kosztów (…) (art. 120 ust. 2 ustawy).

Przystępując zatem to rozpoznania przedmiotowego wniosku podnieść przede wszystkim należało, iż na pozwanym ciąży obowiązek uiszczenia opłaty sądowej od apelacji w kwocie 688 zł, co w świetle przedstawionych przez niego okoliczności wskazywało, iż jego wniosek o zwolnienie od wskazanej powyżej kwoty nie zasługiwał na uwzględnienie. Analiza złożonego oświadczenia, wskazywała bowiem, że w sprawie nie zostały spełnione przesłanki uzasadniające zwolnienie od obowiązku uiszczenia kosztów sądowych, a zawarte w powołanej powyżej normie art. 102 cytowanej ustawy. Celem instytucji zwolnienia od kosztów sądowych jest bowiem pomoc pai dla ubogich, tj. osób, dla których brak zwolnienia od opłaty zamykałaby drogę do Sądu, co w świetle wysokości ciążącego na pozwanym obowiązku uiszczenia kwoty 688 zł tytułem opłaty sądowej od apelacji w porównaniu z osiąganymi przez niego dochodami nie dawało podstaw do uwzględnienia złożonego wniosku. Niedopuszczalnym przy tym jest kredytowanie przez Skarb Państwa każdego wnoszącego pozew, apelację, czy inny środek zaskarżenia nawet w słusznej sprawie i nawet gdy posiada przejściowe trudności, albowiem instytucja stanowiąca wyjątek od reguły ponoszenia opłat za proces stałaby się zasadą. Podzielić przy tym należy stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 24 września 1984 r., I CZ 104/84, że instytucja zwolnienia od kosztów sądowych stanowi w istocie pomoc państwa dla osób, które z uwagi na ich trudną sytuację materialną nie mogą uiścić kosztów bez wywołania uszczerbku w koniecznych kosztach utrzymania siebie i rodziny. Ubiegający się o taką pomoc winien więc w każdym wypadku poczynić oszczędności we własnych wydatkach, do granic zabezpieczenia koniecznych kosztów utrzymania siebie i rodziny. Dopiero gdyby poczynione w ten sposób oszczędności okazały się niewystarczające – może zwrócić się o pomoc państwa.

Mając na uwadze powyższe Sąd postanowił jak w sentencji, na podstawie wyżej powołanego przepisu.

Tylko że już przez sam taki odrzucony wniosek , który musiał zostać rozpatrzony przez sąd i uzasadniony, dłużnik znów zyskał co najmniej kilka tygodni czasu a pewnie zyska i więcej gdyż będzie się żali l ta takie postanowienie. Prawdopodobnie nic mu to nie da oprócz właśnie przeciągnięcia sprawy o kolejne tygodnie.

Kredyt bez BIK dla firm

Niestety, jak to bywa generalnie w przypadku kredytów bankowych, nie każda firma ma szanse na otrzymanie bankowego kredytu. I nie chodzi mi w tej chwili o to że firma działa zbyt krótko ale o, a jakże, o brak zdolności kredytowej.  To co dyskredytuje firmę, przedsiębiorcę jako kredytobiorce to często jak w przypadku osób prywatnych zła historia w BIK, ale nie tylko, bo także długi publicznoprawne a wiec c tytułu podatków i zaległości względem ZUS. Figurowanie np. w Krajowym Rejestrze Długów też oczywiście szkodzi, w tym  jeśli chodzi o zaległości w stosunku do kontrahentów. Co w takiej sytuacji? Pozostaje jedynie pozabankowa pożyczka określana powszechnie jako kredyt bez BIK. Oprocentowanie realne takiej pożyczki nie zachęca do jej zaciągnięcia, ale czasem trzeba, żeby ratować firmę przed egzekucja komorniczą,. Komornik bowiem, zajmując np. firmowe konto, może skutecznie (siłą rzeczy) zablokować normalne funkcjonowanie firmy.  Pożyczka taka choć droga, umożliwia spłacenie zobowiązań egzekwowanych przez komornika i zwolnienie konta, dlatego zwana jest także pożyczka oddłużeniową. Dzięki temu firma może w miarę normalnie funkcjonować. Oczywiście przyjdzie czas na spłatę i takiej pożyczki, wraz z odsetkami, ale często wówczas firma ma już zapaść za sobą i może podołać spłacie takiego zobowiązania. Ważne jest jednak przed podjęciem decyzji o zaciągnięciu takiej pożyczki odpowiedzieć sobie na pytanie, rozważyć czy dalsza działalność gospodarcza ma szanse powodzenia, czy po prostu lepiej zamknąć firmę bo szans na zyski nie ma. Jeżeli bowiem to drugie, to już lepiej dać się zlicytować niż zaciągać kolejne, kosztowniejsze w spłacie zobowiązanie.

Kredyt obrotowy w rachunku bieżącym lub kredytowym

Ostatnio często widuję reklamę kredytu obrotowego Reiffeisen Bank reklamowanego jako najdłuższy (bo na trzy lata) kredyt obrotowy w rachunku bieżącym. Czy to naprawdę rekordzista pod tym względem? Wpisałem w Google „kredyt obrotowy na trzy lata” i jednak wyskoczyło mi też parę innych reklam z innych banków, oferujących kredyty obrotowe na okres trzech lat. Z tym, że Reiffeisen oferuje ten obrotowy kredyt w rachunku bieżącym i być może w związku z tym jest to faktycznie najdłuższy kredyt w Polsce. Inna opcja to kredyt w rachunku kredytowym. Tylko że z tego co się orientowałem, praktycznej różnicy wcale być nie musi pomiędzy kredytem w rachunku bieżącym a w rachunku kredytowym. Na dwóch portalach finansowych przeczytałem że kredyt obrotowy w rachunku kredytowym nie może służyć do regulowania zobowiązań wobec kontrahentów (dokładnie chyba było napisane że do przeprowadzania rozliczeń z kontrahentami). To jeśli tak, to w takim razie do czego miałby służyć taki kredyt?? Z definicji przecież kredyt obrotowy służy do finansowania bieżącej działalności gospodarczej a więc np. do zakupu surowców. No to przecież dokonując zakupu surowców firma zaciąga zobowiązanie wobec kontrahenta – dostawcy, zobowiązanie z odroczonym terminem zapłaty, czyż nie? I kredyt obrotowy w tym także w rachunku kredytowym też umożliwia dokonanie zapłaty… Zresztą, oto cytat ze strony www jednego z banków spółdzielczych – oferty kredytu obrotowego w rachunku kredytowym, do czego służy: „poprawa płynności finansowej firmy – umożliwia terminowe regulowanie zobowiązań i finansowanie majątku obrotowego – zawsze możesz skorzystać ze środków kredytowych”. Co więcej, odnawialny może być nie tylko kredyt obrotowy w rachunku bieżącym ale w kredytowym również.

Czy czegoś nie rozumiem? Jeżeli tak, to zapraszam do komentarza.

W Polbanku firmom doradza dyrektor. I co z tego?

„U nas dyrektor osobiście doradza przedsiębiorcom” głosi informacja na bannerze reklamującym kredyt w Polbanku. Przyznam szczerze że mnie to nie bierze. Osobiście wolałbym aby w sprawie np. kredytu inwestycyjnego doradził mi po prostu specjalista ds. kredytów inwestycyjnych. No, chyba że dyrektor do niedawana piastował właśnie takie stanowisko, to w ostateczności niech mi doradzi. Czy we wszystkich oddziałach Polbanku dyrektorzy to byli specjaliści ds. kredytów dla firm? Czy może niektórzy zajmowali się kredytami gotówkowymi, albo depozytami? jeśli tak, to nie chcę aby w sprawie kredytu inwestycyjnego albo obrotowego dla mojej firmy aby doradzał mi dyrektor.

Koszt kredytu kupieckiego

Zauważyłem że w wyszukiwarce Google jednym z często wpisywanych wyrażeń jest „koszt kredytu kupieckiego”. Wydaje mi się że przynajmniej niektóre osoby wpisujące to wyrażenie nie do końca wiedzą czym jest kredyt kupiecki. Kredyt kupiecki to po prostu odroczenie płatności udzielane dla nabywcy przez sprzedającego. Stosowna adnotacja umieszczana jest zwykle na fakturze np. „termin płatności: przelew 30 dni” albo w osobnej umowie. Przez ten okres aż do upływu terminu płatności nie są naliczane odsetki.  Czyli koszt kredytu kupieckiego jest zerowy.  Natomiast po upływie terminu zapłaty naliczane są ustawowe odsetki za zwłokę (chyba że w umowie określono odsetki umowne). Wysokość odsetek za zwłokę jest zbliżona do oprocentowania kredytów obrotowych, więc niestety (dla wierzycieli) dosyć powszechną praktyka jest odwlekanie zapłaty przez dłużników w biznesie, miesiącami lub dłużej. Wielokrotnie zresztą wierzyciele – sprzedawcy nie dochodzą odsetek za zwłokę ciesząc się że otrzymali w końcu należność główną z faktury.